PŚ w Planicy: Konkurs na mamucie w tempie żółwia. Żyła i Wolny w czołówce



Niemiec, Karl Geiger zwyciężył w piątkowym - jednoseryjnym z powodu kłopotów z silnym wiatrem - konkursie indywidualnym na mamuciej skoczni w Planicy. Najlepszym z Polaków znów był Piotr Żyła, który zajął siódme miejsce.

Polacy liczyli w piątek na poprawę nastrojów po niezbyt udanej czwartkowej rywalizacji. Kamil Stoch i Dawid Kubacki nie awansowali do drugiej serii, a najlepszy z Biało-Czerwonych był Piotr Żyła (10. miejsce). Zwyciężył Japończyk, Ryoyu Kobayashi.

Zawody odbywały się też w cieniu fatalnego upadku Daniela Andre Tandego, któremu tuż po wyjściu z progu poderwało nartę i z ogromną siłą uderzył w zeskok. Norweg stracił przytomność i zjechał na sam dół zeskoku. Służby medyczne musiały go reanimować, a wkrótce został zabrany do szpitala w Ljubljanie. Tam przeszedł serię badań i został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. Doniesienia z kliniki są obiecujące. Choć skoczek ma złamany obojczyk i przebite płuco, wykluczono obrażenia zagrażające życiu.

W piątek miały odbyć się kwalifikacje oraz konkurs indywidualny. Już pierwszy akord tego dnia nie doszedł do skutku z powodu silnych powiewów wiatru. Zdecydowano, że do konkursu dopuszczeni zostaną wszyscy zawodnicy. Dyrektor Pucharu Świata, Sandro Pertile zapowiadał, że organizatorzy chcą przeprowadzić zawody, ale z pewnością z tyłu głowy miał upadek Tandego i zbędne ryzyko narażania w Planicy kolejnych zawodników byłoby zaskakujące.

Mimo wszystko rywalizacja się rozpoczęła. Kibice mogli być zaskoczeni, bo już jako szósty na skoczni pojawił się... Stoch. Polak zazwyczaj rywalizuje jako zawodnik czołówki stawki, ale ponieważ zawody rozgrywane są według klasyfikacji Pucharu Świata w lotach, a Stoch punktów w niej nie ma, musiał skakać już na samym początku. Zwycięzca ostatniego Turnieju Czterech Skoczni ze względu na mocny wiatr musiał jednak zejść z belki i długo czekać na swoją próbę. Ostatecznie oddał skok, lepszy niż w czwartek i po lądowaniu na 212 metrze objął prowadzenie.

Zawody posuwały się w iście żółwim tempie, a przerwy między kolejnymi zawodnikami mocno się wydłużały. Stoch pozostawał na czele aż do skoku Jewgienija Klimowa. Rosjanin pofrunął na 228 metr i znacznie odskoczył Polakowi i reszcie stawki.

Po kilkunastu minutach konkurs nieco przyspieszył, a okazję do skoku miał Kubacki. Polak również potwierdził, że pierwszy konkurs w Planicy był dla niego "wypadkiem przy pracy" - oddał najdłuższą póki co próbę dnia (230 metrów), ale przez bardziej korzystne warunki, nieznacznie przegrywał z Klimowem.

Okazji do radości nie miał za to Klemens Murańka, który uzyskał 199,5 metra i praktycznie pogrzebał szanse na awans do czołowej trzydziestki zawodów. Skaczący tuż po nim Halvor Egner Granerud, który zapewnił już sobie Kryształową Kulę za triumf w Pucharze Świata, udowodnił, że da się daleko latać i lądując na 221,5 metrze znalazł się tuż za Kubackim.

Niestety wróciły problemy z wiatrem i kolejne skoki znów się opóźniały. Po dłuższym oczekiwaniu na belce i niemal tradycyjnym w piątek ściągnięciu z niej przez sędziów, swój skok oddał Andrzej Stękała. Polak wylądował na 203,5 metrze i podobnie jak Stoch musiał czekać w niepewności na to, czy uda mu się zakwalifikować do finału. Jak się po chwili jednak okazało, sędziowie zdecydowali o jego odwołaniu i ograniczeniu zawodów do jednej serii zmagań.

Tymczasem znakomicie pokazał się na Letalnicy Jakub Wolny. Poleciał aż na 237 metrów (tylko pół metra mniej niż swój rekord życiowy) i wyprzedzając Petera Prevca, objął prowadzenie. Po kilku minutach musiał je oddać, ale polscy kibice mogli się jednak cieszyć. Tym, który go bowiem wyprzedził był Piotr Żyła, który wylądował na 239 metrze i mógł głośno krzyknąć z radości i satysfakcji.

Obu Biało-Czerwonych wkrótce zdystansował Japończyk Yukiya Sato, a następnie Domen Prevc i Robert Johansson i stało się jasne, że w piątek nie będzie w Planicy "polskiego" podium.

Ostatecznie zawody wygrał mistrz świata w lotach, Niemiec Karl Geiger, który wyprzedził Kobayashiego i Bora Pavlovcicia. Żyła uplasował się na 7. miejscu, Wolny był 10., Kubacki 16., Stoch 32. a Stękała 36.

Kolejna okazja do emocji związanych ze skokami w sobotę. Wówczas rozegrany zostanie konkurs drużynowy (początek o godz. 10.)