PŚ w Titisee-Neustadt: Granerud wrócił na tron. Słabszy dzień Stocha



Halvor Egner Granerud (140 m., 138 m.) wygrał niedzielny konkurs w Titisee-Neustadt. Drugi był Daniel Andre Tande (138,5 m., 138 m.), a trzeci Stefan Kraft (138 m., 136 m.). Najlepszy z Polaków Dawid Kubacki (134 m., 137 m.) był szósty. Zdecydowanie słabszy dzień miał w niedzielę Kamil Stoch.

Polscy skoczkowie przed niedzielnymi zawodami ostrzyli sobie zęby na kolejne wysokie miejsca. Mieli ku temu powody bowiem dzień wcześniej w Titisee-Neustadt wygrał Kamil Stoch, czym przedłużył swoją passę do trzech wygranych konkursów z rzędu. Na trzecim miejscu zawody zakończył Piotr Żyła, piąty był Andrzej Stękała, a Dawid Kubacki siódmy. Jakub Wolny zajął ostatecznie również wysokie, jedenaste miejsce.

W niedzielnym prologu poprzedzającym zawody na szczególną uwagę zasługuje dwóch skoczków. Andrzej Stękała, który poszybował na odległość 134,5 m. i w prologu uległ jedynie Stefanowi Kraftowi (142 m.) oraz Helvorowi Egnerowi Granerudowi (135,5 m.) oraz Piotr Żyła, którego 112,5 m. uplasowało poza czołową 30. Pozostali w zmiennych warunkach spisali się poprawnie.

Konkurs główny jako pierwszy z Polaków rozpoczął Paweł Wąsek, który pofrunął na 128 metrów, co w tamtym momencie dawało mu piątą lokatę. Kolejnym z Biało-Czerwonych, Aleksander Zniszczoł wylądował na odległość 128,5 m. i był 8. W międzyczasie do serii finałowej awansował Wąsek. Następnie do skoku przygotowywał się Andrzej Stękała, którego 129,5 m. dało 10. pozycję.

O awans do finałowej "30" po próbie Johanna Andre Forfanga (124,5 m.) drżeć już nie musiał Zniszczoł.

W samej końcówce pierwszej serii na belce zasiadła trójka naszych najlepszych skoczków. Najpierw Dawid Kubacki pofrunął na 134 metry i był czwarty. Na rehabilitację za wpadkę z prologu liczył Piotr Żyła. 33-latek wylądował na 129. metrze i był 15. Największe oczekiwania wiązane były z Kamilem Stochem, jednak jego próba z prologu nie była jedynie wypadkiem przy pracy. Triumfator sobotniego konkursu osiągnął zaledwie 123,5 m. i był 23. Pierwszą serię wygrał lider klasyfikacji Halvor Egner Granerud - po skoku na odległość 140 metrów.

Przed drugą serią szanse Biało-Czerwonych na triumf w niedzielnych zawodach nie były wysokie. Szósty w klasyfikacji Dawid Kubacki tracił do świetnie dysponowanego Graneruda 9,8 pkt.

Na pierwszy ogień w finałowej serii poszedł Aleksander Zniszczoł. Niestety 26-latek wylądował znacznie bliżej niż w pierwszej próbie - 121,5 m. Chwilę później do boju ruszył Paweł Wąsek, który skoczył o półtora metra bliżej niż kolega z reprezentacji. Następnym z Biało-Czerwonych na belce startowej był Kamil Stoch. 33-latek poprawił odległość, poszybował 131 metrów i objął prowadzenie.

Kolejny z Polaków Andrzej Stękała poleciał 128 m. i był trzeci Nie na długo, bowiem chwilę później wyprzedził go m.in. Piotr Żyła. Cieszynian osiągnął 131,5 m i był wiceliderem. Na deser z podopiecznych Michala Doleżala pozostała dwójka Jakub Wolny i Dawid Kubacki.

Przed finałową dziesiątką na prowadzeniu był Japończyk Yukiya Sato - 136,5 m. Na szóstej i siódmej pozycji odpowiednio Piotr Żyła i Kamil Stoch.

Finałowe zmagania rozpoczął Karl Geiger, którego 130,5 m. uplasowało na trzecim miejscu. Taką samą odległość osiągnął kolejny Anze Lanisek - był siódmy. Ósmy po pierwszej serii Ryoyu Kobayashi pofrunął o dwa metry dalej i objął prowadzenie w konkursie.

Świetnym skokiem po raz kolejny popisał się Jakub Wolny, który pofrunął na 134 m. Niestety Polak zachwiał się przy lądowaniu i obniżone noty nie pozwoliły na prowadzenie. 25-latek był trzeci.

Na pożegnanie reprezentacji Polski z Titisee-Neustadt kapitalnie pofrunął Dawid Kubacki - 137 m., co dało w tamtym momencie fotel lidera.

Niestety już kolejny Marius Lindvik zepchnął Polaka po skoku na identyczną odległość. O metr bliżej pofrunął chwilę później zwycięzca prologu - Stefan Kraft. Austriak wyprzedził Lindvika i trzymał kciuki za pierwsze podium w tym sezonie. Pół metra bliżej poszybował z kolei Marcus Eisenbichler i Niemiec przegrał z Stefanem Kraftem.

O zwycięstwo mieli się bić dwaj Norwegowie, najlepsi po pierwszej serii. Daniel Andre Tande i Halvor Egner Granerud. Pierwszy z nich wytrzymał presje i po skoku na 138 m. ze sporą przewagą wyprzedził konkurencję. Na zakończenie konkursu Granerud osiągnął tą samą odległość, co po przeliczeniu punktów o dwa punkty dało zwycięstwo liderowi Pucharu Świata.